| Czas na kolejną dekadę |
|
|
|
| 01.07.2014. | |
|
Tort też był A jak było w piątek, w Choszczeńskim Domu Kultury? Na początku trochę oficjalnie. To głównie za sprawą włodarza miasta, który chyba zaskoczył zarówno muzyków jak i menedżerkę tym, że… wręczył…, i pogratulował…, i życzył kolejnych jubileuszy. Były też wspomnienia i… goździki. A dokładniej historia pewnego koncertu, na którym choszczeńska Kopenhaga, z Szubą w składzie, wykonała piosenkę „Kazaczok paszoł won”. Okazuje się, że niewiele zabrakło do tego, by lider iNNych znalazł się na dzisiejszej liście represjonowanych. Tę historię przypomniała EWA JABŁOŃSKA (prywatnie mama Artura). Potem był też specjalny tort, i w końcu muzyka. Jako pierwsza zaprezentowała się choszczeńska, bardzo młoda kapela Fishing Group. Tu niewątpliwie zwrócił na siebie uwagę WOJCIECH WINNICKI.
Jego bardzo charakterystyczny, nieco „skrzypiący” głos pozwala
przewidywać, że w naszym mieście rośnie wokalista wielkiego formatu.
Szkoda tylko, że na ich koncert nie przyszli rówieśnicy Wojtka, basisty IGORA KOŁODZIEJSKIEGO, czy choćby perkusisty MAĆKA STANIEWSKIEGO.
Ten komentarz może nie na miejscu, ale oby nie powtórzyła się sytuacja z
Margaret, którą kilka lat temu w Choszcznie, mało kto oklaskiwał, a po
koncercie, który tydzień temu zaprezentowała na Choszczeńskiej Sobótce -
setki, jak nie tysiące przyznawało się do tego, że… ją zna.W zupełnie inny, ale wyjątkowy klimat wprowadził widzów szczeciński elektro-industrialny Reactor7x. Muzycy byli nieco zaskoczeni oklaskami publiczności, a ich wokalista nie mógł uwierzyć w to, że gra na
benefisie zespołu, o którym kiedyś wyczytał, że ma być repliką
Republiki. Uzupełniająca go wokalnie JUSTYNA GRONDKE, już w
kuluarowym komentarzu stwierdziła, że do Choszczna zawsze z
przyjemnością powróci. To jakby jej ukłon za to, że publiczność ich
koncert nazwała… „kompletnym”. Szepty i Krzyki, dobrze znana
choszczeńskiej publiczności formacja, którą A. Szuba stworzył już w
Warszawie, zaprezentowała starsze i nowsze kawałki, w znanych nam
klimatach, ale w nieco zmienionym składzie - z nowym gitarzystą i
basistą. Koncert jubilatów, czyli zespołu iNNi zdominowała „Piosenka o
małych miasteczkach”, czyli wizytówka zespołu, a całość spięła
„wbijająca gwoździe” szczecińska Curcuma.
- 10-lecie planowaliśmy z mężem od kilku miesięcy. Mieliśmy kilka propozycji od klubów, m.in. w Szczecinie i w Warszawie. Decyzja jednak nie trwała długo – no bo gdzie mamy świętować taki jubileusz jak nie w Choszcznie. Obawialiśmy się o frekwencję, ale okazało się, że nasi przyjaciele ze Stargardu Szczecińskiego, Szczecina, Recza, Drezdenka, Poznania i nawet z Choszczna nie zawiedli. Nie ukrywam, że oboje byliśmy ogromnie wzruszeni. Zespoły, życzenia, ludzie… był to magiczny wieczór, a ja byłam z chłopaków naprawdę dumna. Ale najbardziej dumna byłam z naszego 8 letniego syna Maksa – nie dość, że wytrzymał cały koncert, to brylował na scenie, śpiewał, prowadził ze mną imprezę. Co tu dużo mówić? Choszczno! DZIĘKUJEMY! – komentuje menedżerka zespołu KATARZYNA ANDRZEJEWSKA-SZUBA.
ARTUR SZUBA: Nie zdawałem sobie sprawy, że takie imprezy mogą być
aż tak bardzo melancholijne, mimo całej radości która mi tego dnia
towarzyszyła. Oczywiście z założenia miało być bez wielkiej pompy,
spontanicznie, koleżeńsko… i faktycznie tak było. Z drugiej strony, jak
człowiek uzmysłowi sobie ilu ludzi przez te minione lata przemknęło obok
mnie, to jednak serducho ściska. Rodzina, przyjaciele, bliżsi i dalsi
znajomi… Wielu gdzieś dawno już kroczy własnymi ścieżkami, ale aż ilu
nadal przy mnie trwa. No jak tu się nie wzruszyć? ;) Tym bardziej, że
zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze i nie wszystko, co robię im się
podoba. Ogromnie baaaardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ten miniony
czas chcieli ze mną pracować i w choćby najdrobniejszy sposób pomagali.
Krytykom posyłam uśmiech.
Oczywiście równie ogromniaście dziękuję wszystkim organizatorom imprezy oraz zespołom i klubowi „U Jędrusia”. Szczere uściski dla Was i naszych gości. To nic, że zabrzmi to sztampowale, no ale przecież taka jest prawda, że bez Was by się nie udało! Rzecz jasna działam dalej.
Cdn. Tadeusz Krawiec
Zapraszamy do oglądania fotoreportażu i poklatkowej impresji "iNNa Dekada" autorstwa ŁUKASZA MŁYNARCZYKA.
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|













Tu niewątpliwie zwrócił na siebie uwagę WOJCIECH WINNICKI.
Jego bardzo charakterystyczny, nieco „skrzypiący” głos pozwala
przewidywać, że w naszym mieście rośnie wokalista wielkiego formatu.
Szkoda tylko, że na ich koncert nie przyszli rówieśnicy Wojtka, basisty IGORA KOŁODZIEJSKIEGO, czy choćby perkusisty MAĆKA STANIEWSKIEGO.
Ten komentarz może nie na miejscu, ale oby nie powtórzyła się sytuacja z
Margaret, którą kilka lat temu w Choszcznie, mało kto oklaskiwał, a po
koncercie, który tydzień temu zaprezentowała na Choszczeńskiej Sobótce -
setki, jak nie tysiące przyznawało się do tego, że… ją zna.
wokalista nie mógł uwierzyć w to, że gra na
benefisie zespołu, o którym kiedyś wyczytał, że ma być repliką
Republiki. Uzupełniająca go wokalnie JUSTYNA GRONDKE, już w
kuluarowym komentarzu stwierdziła, że do Choszczna zawsze z
przyjemnością powróci. To jakby jej ukłon za to, że publiczność ich
koncert nazwała… „kompletnym”. Szepty i Krzyki, dobrze znana
choszczeńskiej publiczności formacja, którą A. Szuba stworzył już w
Warszawie, zaprezentowała starsze i nowsze kawałki, w znanych nam
klimatach, ale w nieco zmienionym składzie - z nowym gitarzystą i
basistą. Koncert jubilatów, czyli zespołu iNNi zdominowała „Piosenka o
małych miasteczkach”, czyli wizytówka zespołu, a całość spięła
„wbijająca gwoździe” szczecińska Curcuma.






















