| Choszczno - Zapraszamy na Gminne Święto Plonów |
|
|
|
| 02.09.2014. | |
CHOSZCZNO. 7 września obchodzić będziemy Gminne Święto Plonów. Już dzisiaj zapraszają na nie burmistrz ROBERT ADAMCZYK oraz dożynkowi starostowie GRAŻYNA LEWANDOWSKA z Suliszewa i KRZYSZTOF POŁOMSKI z Radunia. Zapraszamy do poznania gospodarzy niedzielnego święta.
GRAŻYNA LEWANDOWSKA z Suliszewa
Nie jest rodowitą suliszewianką, bo gdy miała siedem lat przyjechała w te strony z Katowic. Choć zaws ze lubiła pracę na roli, to jednak w jej
życiu był taki czas, że zatrudniła się jako sprzedawca w geesowskim
sklepie w Choszcznie. W 1986 roku wyszła za mąż za ZBIGNIEWA LEWANDOWSKIEGO
i od tamtego czasu wspólnie prowadzą gospodarstwo, które rok wcześniej
mąż przejął od rodziców. – Gdy zaczynaliśmy, mieliśmy około 10 hektarów
ziemi, a dzisiaj uprawiamy prawie 250 – opowiada pani Grażyna. Wspomina,
że kiedyś zajmowali się głównie chowem trzody chlewnej, a dziś już
tylko uprawą zbóż. Razem wychowali czwórkę dzieci: Mateusza, Katarzynę i
bliźniaków Piotra i Pawła. Choć dzisiaj niczego nie chciałaby zmieniać w
swoim życiu, to jednak właśnie te początki uważa, za najtrudniejszy
etap wspólnego prowadzenia gospodarstwa. – Obecnie wszystkie prace na
roli wykonuje mąż i synowie, a ja jestem tylko ich gosposią – podkreśla,
że na jej głowie spoczywa opieka nad gospodarstwem. Z dumą stwierdza,
że mąż jest bardzo nowoczesnym rolnikiem, co przejawia się nie tylko
dobrymi zbiorami rzepaku, pszenicy, żyta, pszenżyta i kukurydzy, ale
także tym, że w każdym roku coś nowego pojawia się w ich obejściu.
Wspomina też o sprzęcie, który zakupili dzięki wsparciu ze środków
unijnych. Zapytana o to w jaki sposób spędza wolny czas, bez
zastanowienia odpowiada, że… na spotkaniach z koleżankami. I trudno się
temu dziwić, skoro wspomniane koleżanki już w 1998 roku powierzyły jej
funkcję szefowej Koła Gospodyń Wiejskich. Ich aktywność widoczna jest
nie tylko w gminie, ale także w całym regionie, a taką nieoficjalną
wizytówką koła są dożynkowe wieńce, które zawsze należą do
najpiękniejszych. Tu wypada podkreślić, że ich dzieła w ostatnich dwóch
latach wygrywały konkursy, zarówno na szczeblu gminy jak i powiatu. –
Wszystkie panie, a także sołtys wkładają w to swoje serce, ale tu muszę
podkreślić, że plastyczna jakość tych wieńców jest dziełem ANETY NIKOROWICZ
– mówi pani Grażyna. Podsumowując, stwierdza, że dziś nie wyobraża
sobie życia poza Suliszewem. – Dobrzy ludzie, zgrana wioska, piękne
miejsce na ziemi – podsumowuje. Dodajmy, że G. Lewandowska kilkanaście
lat temu już pełniła funkcję dożynkowej starościny, wówczas razem z LESZKIEM BORKIEM z Piasecznika.
KRZYSZTOF POŁOMSKI z Radunia ![]() Choć ma dopiero 30 lat, to jednak dzisiaj mieszkańcy Radunia mówią o nim, że to doświadczony, wykształcony i bardzo perspektywiczny rolnik. – Oficjalnie gospodarstwo przejąłem trzy lata temu od rodziców, którzy wtedy przeszli na rentę strukturalną. Gdy zaczynałem mieliśmy 29 hektarów, a dziś obrabiamy 49 – opowiada pan Krzysztof. Wspominając lata młodzieńcze podkreśla, że najpierw całkiem serio myślał o tym, iż zostanie rolnikiem. Potem zamarzyły mu się studia na Akademii Wychowania Fizycznego i tak naprawdę kontuzja sprawiła, że postanowił zdobyć wykształcenie rolnicze. Dziś jest absolwentem Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, a od 10 miesięcy szczęśliwym małżonkiem. W prowadzeniu gospodarstwa wspiera go żona MALWINA – i jak sam stwierdził – w zbiorach pomagają mu rodzice, brat i szwagier. – Tak dla przyjemności, by w zimie było co robić, hodujemy świnki, ale tak naprawdę cała nasza gospodarka oparta jest na uprawie rzepaku, pszenicy, pszenżyta, żyta i jęczmienia - już na początku sierpnia pochwalił się udanymi zbiorami oraz tym, że żniwa zostały zakończone. Planuje powiększenie areału i tu przypomniał, że wszystkie środki, które otrzymał ze wsparcia dla młodych rolników, przeznaczył na zakup ziemi. Czeka też w kolejce na pozyskanie środków finansowych przeznaczonych na modernizację gospodarstw rolnych. Jego ojciec STANISŁAW POŁOMSKI jest wziętym mechanikiem. Wspólnie z synem wskazują na ciągnik ursus C-330, który razem wyremontowali. Patrząc na ich dzieło, trudno uwierzyć, że ten traktor liczy sobie 32 lata, czyli więcej niż jego właściciel. Znawcy choszczeńskiej piłki nożnej K. Połomskiego doskonale pamiętają z czasów, gdy grał w drużynie Piasta Choszczno. – Dziś jestem już tylko kibicem – podkreśla, że nie opuszcza żadnego meczu Korony Raduń, a także Gavii Choszczno.
Tadeusz Krawiec
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|













ze lubiła pracę na roli, to jednak w jej
życiu był taki czas, że zatrudniła się jako sprzedawca w geesowskim
sklepie w Choszcznie. W 1986 roku wyszła za mąż za ZBIGNIEWA LEWANDOWSKIEGO
i od tamtego czasu wspólnie prowadzą gospodarstwo, które rok wcześniej
mąż przejął od rodziców. – Gdy zaczynaliśmy, mieliśmy około 10 hektarów
ziemi, a dzisiaj uprawiamy prawie 250 – opowiada pani Grażyna. Wspomina,
że kiedyś zajmowali się głównie chowem trzody chlewnej, a dziś już
tylko uprawą zbóż. Razem wychowali czwórkę dzieci: Mateusza, Katarzynę i
bliźniaków Piotra i Pawła. Choć dzisiaj niczego nie chciałaby zmieniać w
swoim życiu, to jednak właśnie te początki uważa, za najtrudniejszy
etap wspólnego prowadzenia gospodarstwa. – Obecnie wszystkie prace na
roli wykonuje mąż i synowie, a ja jestem tylko ich gosposią – podkreśla,
że na jej głowie spoczywa opieka nad gospodarstwem. Z dumą stwierdza,
że mąż jest bardzo nowoczesnym rolnikiem, co przejawia się nie tylko
dobrymi zbiorami rzepaku, pszenicy, żyta, pszenżyta i kukurydzy, ale
także tym, że w każdym roku coś nowego pojawia się w ich obejściu.
Wspomina też o sprzęcie, który zakupili dzięki wsparciu ze środków
unijnych. Zapytana o to w jaki sposób spędza wolny czas, bez
zastanowienia odpowiada, że… na spotkaniach z koleżankami. I trudno się
temu dziwić, skoro wspomniane koleżanki już w 1998 roku powierzyły jej
funkcję szefowej Koła Gospodyń Wiejskich. Ich aktywność widoczna jest
nie tylko w gminie, ale także w całym regionie, a taką nieoficjalną
wizytówką koła są dożynkowe wieńce, które zawsze należą do
najpiękniejszych. Tu wypada podkreślić, że ich dzieła w ostatnich dwóch
latach wygrywały konkursy, zarówno na szczeblu gminy jak i powiatu. –
Wszystkie panie, a także sołtys wkładają w to swoje serce, ale tu muszę
podkreślić, że plastyczna jakość tych wieńców jest dziełem ANETY NIKOROWICZ
– mówi pani Grażyna. Podsumowując, stwierdza, że dziś nie wyobraża
sobie życia poza Suliszewem. – Dobrzy ludzie, zgrana wioska, piękne
miejsce na ziemi – podsumowuje. Dodajmy, że G. Lewandowska kilkanaście
lat temu już pełniła funkcję dożynkowej starościny, wówczas razem z LESZKIEM BORKIEM z Piasecznika.























